Nie oszukujmy się, jedzenie nie jest tylko źródłem energii, witamin i składników odżywczych dla naszego ciała. Jedzenie jest niezbędne, aby żyć. To konkretne znaczenie pożywienia, ale z pewnością nie jedyne. Jest jeszcze symboliczne znaczenie. I o nim jest ten tekst.
Jedzenie jako sposób na okazanie uczuć i troski
“Jak dobrze, że przyjechaliście, zrobiłam wasze ulubione pierożki, a na deser jest szarlotka, za którą tak przepadacie” – powiedziała babcia do wnucząt, które wpadły z wizytą. Ta sytuacja, to kwintesencja okazywania uczuć za pomocą jedzenia. Talerz z ulubionymi potrawami ma powiedzieć więcej niż potrafiłby w tej chwili babcia: tęskniłam, jak się czujecie, co u was słychać, kiedy przyjeżdżacie, to od razu robi się weselej, wasza wizyta to taka odmiana dla mojego codziennego życia, jesteście dla mnie tacy ważni…
Często nie potrafimy mówić o swoich uczuciach do innych, że kochamy, zależy nam i tęsknimy, to pewna umiejętność, której kilkanaście i kilkadziesiąt lat temu nikt nie uczył.
Podobną rolę spełniają kanapki, które rodzice robią dzieciom do szkoły. To wyraz troski, opieki i miłości. Są jeszcze romantyczne kolacje, które partnerzy przygotowują dla siebie z miłości.
Jedzenie, które pocieszy i ukoi
“Smutno ci, a może budyń?” – pamiętam te słowa z reklamy telewizyjnej, usłyszałam je lata temu, ale uważam, że świetnie obrazują pocieszającą rolę jedzenia w naszym życiu. W wielu sytuacjach jedzenie jest kojarzone z poprawianiem nastroju: kubełek lodów jedzony na pocieszenie, to klasyk amerykańskich komedii romantycznych, a płaczące dziecko często usłyszy, czy chce ciastko, żeby poprawił mu się humor. Jeśli znamy taki schemat od najmłodszych lat, to w dorosłym życiu jedzenie może stać się podstawową formą pomocy w sytuacji napięcia, stresu i smutku. Tylko wtedy wygląda to zwykle tak, że po trudnym dniu siadamy z paczką ciastek lub chipsów i one “należą mi się za to, że dał_m radę przeżyć ten dzień”.
Jedzenie jako nagroda
Awans w pracy, zdany egzamin lub inny sukces, to świetna okazja, która wymaga uczczenia. Można iść na lody, do restauracji, albo zaprosić bliskich i ugotować coś smacznego. Jedzenie wzmacnia sukces, pomaga dłużej i intensywniej cieszyć się z niego.
Jedzenie jako tło ważnych wydarzeń życiowych
Wesele, urodziny, święta – wszystkie te okazje odbywają się przy stole. A stół ten jest pełen jedzenia. Taki sposób celebrowania pozwala też wzmacniać poczucie przynależności do grupy, więc da poczucie bezpieczeństwa.
Dodatkowo każda rodzina ma swoje zwyczaje żywieniowe, powiedzonka i przekonania związane z jedzeniem i wyglądem. Słysząc i obserwując pewne schematy od dzieciństwa, zabieramy je ze sobą w dorosłość. Kilka przykładów:
- “Wszystko ma zniknąć z talerza, przecież tego nie wyrzucę, wiesz ile to kosztowało?!” – jako przejaw braku szacunku dla trudu rodziców, którzy zarobili pieniądze na jedzenie. Nie jest ważne czy dziecko czuje jeszcze głód, czy sytość, ważniejsze jest zadowolenie rodzica, że wszystko zjedzone.
- “Za karę nie będzie deseru” – wtedy słodycze są czymś fantastycznym, ale zakazanym i niedostępnym. A “zakazany owoc” może doprowadzić do różnych działań, np. do jedzenia słodyczy w ukryciu”.
- “Jak będziesz tyle jeść, to będziesz grub_ i dzieci będą się z ciebie śmiały“- dziecko uczy się wtedy, że ilość jedzenia to klucz, do regulowania masy ciała, a dodatkowo wygląd to kryterium warunkujące akceptację innych.
- “Czemu nie chcesz jeszcze kawałka ciasta? A ja się tak napracowałam…” – klasyk nad klasykami, który ma wywołać wyrzuty sumienia, niestety nie uwzględnia potrzeb i sytości jedzącego.
U każdego z nas jedzenie będzie pełniło różne funkcje, to nie jest ani dobrze, ani źle. Nie jest moim celem wartościowanie tych ról. Zdecydowanie bardziej zależy mi na tym, żeby każdy z nas miał świadomość, że tak jest. Bo ze świadomością można już coś zrobić, podjąć działania, aby coś zmienić – jeśli tylko uznamy, że jest taka potrzeba.