Są takie uczucia, o których rzadko się mówi głośno, bo przeczą one społecznemu nastrojowi. Jednym z nich jest lęk przed latem.
To zaskakuje – przecież lato kojarzy się z wolnością, dłuższymi dniami, beztroską. Z wakacjami, które w dzieciństwie były wolne od szkolnych obowiązków. Dla dorosłych to symbol oddechu od rutyny, okazja do wyjazdów, dłuższych wieczorów, spotkań z innymi.
Ale… nie dla wszystkich.
W gabinecie psychologicznym często spotykam się z cichym westchnieniem:
„Nie lubię lata. Marzę, żeby już było po wszystkim.”
„Miałam/miałem zrobić formę na lato i nie wyszło.”
„Jak mam wyjść na plażę lub pokazać się na basenie.”
„O nie! Znowu sezon na szorty, a ja tak nie lubię swoich nóg.”
Ciało na widoku
Ciepłe miesiące to czas, kiedy – chcąc nie chcąc – nasze ciała stają się bardziej „obecne”.
Nosimy mniej warstw, odkrywamy więcej skóry. Na plaży, na rowerze, na imprezie w ogrodzie. W krótkich spodenkach, lekkiej sukience, stroju kąpielowym.
I właśnie wtedy wiele osób doświadcza trudnych emocji. Nie dlatego, że źle wyglądają, ale dlatego, że ich ciało przypomina im:
- o tym, co usłyszały/usłyszeli jako nastolatki,
- o momentach zawstydzenia w szatni,
- o spojrzeniach, które nie były neutralne,
- o diecie, która miała „naprawić wszystko” i nigdy nie działała wystarczająco długo.
Ciało nie jest tylko powłoką
Jest historią. I nośnikiem emocji, które nie zostały przeżyte do końca.
Lato, poprzez ekspozycję, uruchamia te wspomnienia jak echo, które wraca – nagle, głośno, bez zaproszenia.
„Ciesz się, przecież to lato!”
Drugą warstwą lęku jest presja emocjonalna – ta niewypowiedziana, ale wszechobecna.
W letnich miesiącach mamy się cieszyć. Być aktywni, radośni, towarzyscy, pełni energii.
Z każdej strony słyszymy: „Trzeba korzystać z pogody!”
Na Instagramie scrollujemy zdjęcia z idealnych wyjazdów, opalonych nóg, kolorowych koktajli. Tymczasem w środku możemy czuć coś zupełnie odwrotnego:
- napięcie,
- zmęczenie,
- wstyd.
Z tego rozdźwięku rodzi się kolejna emocja – poczucie winy.
„Coś jest ze mną nie tak. Dlaczego nie potrafię się cieszyć?”
I tak zaczynamy nie tylko się bać – zaczynamy się wstydzić swojego lęku.
Emocje bez przykrycia
Lato to także czas wyciszenia – mniej obowiązków, więcej wolnych dni, mniej bodźców.
Dla części z nas to ulga. Ale dla wielu – to moment, w którym na powierzchnię wypływa wszystko, co było wcześniej tłumione.
W codziennym biegu łatwo się rozpraszać. Praca, logistyka, zakupy, dzieci, projekty.
Ale gdy to wszystko zwalnia… zostajemy sam na sam ze sobą.
I wtedy może się okazać, że:
- trudno nam usiedzieć w miejscu,
- jesteśmy drażliwi bez powodu,
- wpadamy w wewnętrzny chaos,
- czujemy się „nie na miejscu”, nawet wśród bliskich.
To nie „humory”. To naturalna reakcja organizmu, który nagle nie wie, jak regulować się bez bodźców zewnętrznych.
Co możesz zrobić, jeśli lato Cię przytłacza?
Przede wszystkim – uznać swoje emocje za ważne.
Nie musisz się nimi zachwycać. Ale możesz je przyjąć.
Bez etykiety „dziwna”, „zbyt wrażliwa”, „trudny”, „wycofany”, „nerwowy”
Oto kilka kroków:
- Zacznij od obserwacji
Co dokładnie uruchamia napięcie? Czy to konkretna sytuacja (np. plaża, zakupy strojów), czy ogólna atmosfera? - Pozwól sobie na wersję lata, która jest Twoja
To nie muszą być wyjazdy all inclusive. Może to być książka w cieniu, wycieczka rowerowa o świcie, samotny spacer. - Unikaj porównań
Instagram nie pokazuje, co czują inni. Tylko co chcą pokazać. - Daj ciału prawo do bycia ciałem
Nie noś ubrań, by zadowolić spojrzenia. Noś to, w czym możesz… oddychać. - Zasięgnij wsparcia, jeśli potrzebujesz
Czasem lęk przed latem jest tylko wierzchołkiem głębszego doświadczenia. Terapia może pomóc zrozumieć, co naprawdę się pod nim kryje.
Twoje emocje są realne, ważne i mają swoje źródło – nawet jeśli świat wokół krzyczy, że teraz „jest czas na radość”.
Masz prawo doświadczać rzeczywistości po swojemu.
Masz prawo czuć lęk – nawet w najjaśniejszych miesiącach roku.